7/ 8 luty 2009
Oduzależnianie od papierosów przechodzę już kolejny raz. Przynajmniej próbuje. Miałem dziś w ogole nie palić, ale tak po prostu się nie da, albo ja nie umiem. Wytrzymałem cały dzien, a pod koniec ( około 22.) jednak zapaliłem, w sumie to nawet nie pół, bo mnie sumienie ruszyło. Czuję się okropnie, bo okłamuję sam siebie. Dziś też szukałem jakiegoś pretekstu byle by zapalić. Datę mojego postanowienia ciągle przekładam:" A bo najlepiej zacząć z początku tygodnia. A nie w środku. Tym bardziej soboty". Brak mi po protu mobilizacji i celu, dla którego mógłbym to świństwo rzucić. Czuję się z tym wszystkim co najmniej źle.




